dziś, wino.
i świat wydaje się być barwniejszy.
a w każdym razie mniej nieznośny. ileż to czasu upłynęło odkąd piłam wino ostatni raz. no, dużo.
niestety, z powodu wyżej wspomnianych ról społecznych, nie będę mogła pozwolić sobie na spotęgowanie, albo choć podtrzymanie tego stanu. do 19. czasu lokalnego muszę być w formie, bo ssak będzie ssał.
kusi czasem jednak, nie powiem.
to naprawdę dobrze, że ktoś kiedyś wymyślił alkohol.

Greta, gratuluję bloga, będę zaglądać! i czing-czing, bo ja też przy winku :-)
ReplyDeletedzięki, znudziło mi się tak, rozumiesz, cicho siedzieć;-)
ReplyDeletePięknie mi wchodziło dziś lidlowe chianti, w zasadzie mogłoby mi wejść w nawyk:-)
No to cheers, na pohybel!