najbardziej lubię w świętach to, że szybko mijają, choć przygotowania do tych dwóch i pół dnia rozpoczynające się już pod koniec października (dla niektórych) mogłyby sugerować coś innego.
tak się stało i tym razem i oddycham z ulgą pisząc te słowa, bo już nie chcę dłużej usprawiedliwiać wyższym celem czekoladowego ( i serowego z winem i krakersami) łakomstwa/obżarstwa.
prezentów dostaliśmy sporo, w tym wiele nietrafionych, część z nich do uratowania, jak za małe dziecięce ubranka, część nie-moja torebka z paskudnymi złotymi dodatkami i szalik w stylu dojrzałej sześćdziesiątki:/
ludziom trudno jest pojąć, że prezenty dla innych, to nie to samo, co oni by chcieli dostać, włącznie z rozmiarem. ale to nic, jestem ponad to.
jeszcze tylko Nowy Rok z jego wigilią i można się spokojnie brać za noworoczne postanawianie.
Wednesday, 26 December 2012
Saturday, 15 December 2012
boję się
nie jest to może strach paraliżujący, ale zdałam sobie sprawę, że jest ze mną niemal cały czas.
boję się o rzeczy konkretne, jak ta dziś-kiedy musiałam iść do fryzjera i zostawić dzieci z N.
martwiłam się tym od dwóch tygodni, wczoraj już całkiem konkretnie.
jakoś dali radę. Mały wytrzymał parę godzin i grzecznie czekał aż mleko przyjdzie, Duża nawet aż tak nie rozrabiała, ale w sumie to najbardziej martwiłam się o N. zdał egzamin, choć sam siebie ocenił na 6 w 10-cio stopniowej skali.
boję się o sprawy, na które-nawet jeśli już się wydarzą-nie będę miała żadnego wpływu. jak śmierć, choroby, wojny i rozpacz.
i bardzo nie lubię, że się boję.
bardzo mnie to ogranicza.
od czasu, gdy mam rodzinę, boję się jeszcze bardziej.
zdjęcie ze strony deenemedia.blogspot.co.uk
boję się o rzeczy konkretne, jak ta dziś-kiedy musiałam iść do fryzjera i zostawić dzieci z N.
martwiłam się tym od dwóch tygodni, wczoraj już całkiem konkretnie.
jakoś dali radę. Mały wytrzymał parę godzin i grzecznie czekał aż mleko przyjdzie, Duża nawet aż tak nie rozrabiała, ale w sumie to najbardziej martwiłam się o N. zdał egzamin, choć sam siebie ocenił na 6 w 10-cio stopniowej skali.
boję się o sprawy, na które-nawet jeśli już się wydarzą-nie będę miała żadnego wpływu. jak śmierć, choroby, wojny i rozpacz.
i bardzo nie lubię, że się boję.
bardzo mnie to ogranicza.
od czasu, gdy mam rodzinę, boję się jeszcze bardziej.
zdjęcie ze strony deenemedia.blogspot.co.uk
Tuesday, 11 December 2012
jeszcze o choince
no więc tak, bierzemy udział w ogólnonarodowym szaleństwie świątecznym.
mówiąc 'świąteczne szaleństwo' mam na myśli całą tę krzyczącą od listopada otoczkę, papierek.
choinkę.
wczoraj od teścia usłyszałam, że powinniśmy już postawić choinkę w salonie, bo przecież mamy teraz dzieci, a święta są dla dzieci.
na moje nieśmiałe i żartobliwe (choć prawdziwe), że w wigilię można dostać choinkę za darmo i, że w polsce właśnie w wigilię się choinkę ubiera usłyszałam, że teraz nie mieszkam w polsce:/
generalnie mam sporą odporność na teksty mojego teścia (należałby się mu oddzielny post, ale przemilczę), ale teraz zwyciężyło trochę poczucie winy-Duża chodzi do przedszkola, gdzie od tygodni stoi piękna, święcąca choinka, jej koledzy i koleżanki chwalą się swoimi, ona sama ma jakąś fiksację na światełka i świąteczne dekoracje.
no poległam.
idę szukać choinki:(
mówiąc 'świąteczne szaleństwo' mam na myśli całą tę krzyczącą od listopada otoczkę, papierek.
choinkę.
wczoraj od teścia usłyszałam, że powinniśmy już postawić choinkę w salonie, bo przecież mamy teraz dzieci, a święta są dla dzieci.
na moje nieśmiałe i żartobliwe (choć prawdziwe), że w wigilię można dostać choinkę za darmo i, że w polsce właśnie w wigilię się choinkę ubiera usłyszałam, że teraz nie mieszkam w polsce:/
generalnie mam sporą odporność na teksty mojego teścia (należałby się mu oddzielny post, ale przemilczę), ale teraz zwyciężyło trochę poczucie winy-Duża chodzi do przedszkola, gdzie od tygodni stoi piękna, święcąca choinka, jej koledzy i koleżanki chwalą się swoimi, ona sama ma jakąś fiksację na światełka i świąteczne dekoracje.
no poległam.
idę szukać choinki:(
Saturday, 8 December 2012
święta made in uk
nie jest chyba dla nikogo tajemnicą, że duchowy wymiar świąt bożego narodzenia, to w uk oksymoron na miarę ciemniejącego blasku, krzepniejącego ognia. każdych świąt zresztą, ale bn celebrowane jest tutaj ze specjalną estymą.
o co więc chodzi w tych świętach?
o oddanie czci i hołdu bożkowi handlu przede wszystkim. nie wydałeś zawrotnej sumy na prezenty gwiazdkowe? to z jakiej planety ty jesteś?
chodzi również o to, żeby w wigilię bożego narodzenia porządnie się alkoholowo sponiewierać, aby móc potem o tym długo i barwnie opowiadać.
spędzić czas z rodziną na otwieraniu prezentów i uzupełnianiu poziomu alkoholu we krwi, ale tak, żeby w drugi dzień świąt dać radę wziąć udział w szaleństwie wyprzedaży.
całość powtórzymy jeszcze za tydzień. o tak, święta, to piękny czas.
spytałam kiedyś losowo wybranego brytyjczyka, czy kojarzy co takiego świętujemy 24-26 grudnia. wahał się chwilę, po czym udzielił mi wymijającej odpowiedzi. nie no, jasne, nie trzeba pamiętać o narodzinach małego jezuska, skoro deklarujemy ateizm, no ale wtedy brak konsekwencji w samym świętowaniu.
w tym roku niestety nie uda mi się przemycić polskiego pierwiastka świętowania, bo zupełnie nie mam z kim.
dzieci są jeszcze za małe, żeby cokolwiek zrozumieć, pewnie dopiero za rok.
smuci mnie to i mam ochotę odwołać całe te święta.
ale nie odwołuję.
kupuję za to koleją zabawkę na amazon.co.uk.
o co więc chodzi w tych świętach?
o oddanie czci i hołdu bożkowi handlu przede wszystkim. nie wydałeś zawrotnej sumy na prezenty gwiazdkowe? to z jakiej planety ty jesteś?
chodzi również o to, żeby w wigilię bożego narodzenia porządnie się alkoholowo sponiewierać, aby móc potem o tym długo i barwnie opowiadać.
spędzić czas z rodziną na otwieraniu prezentów i uzupełnianiu poziomu alkoholu we krwi, ale tak, żeby w drugi dzień świąt dać radę wziąć udział w szaleństwie wyprzedaży.
całość powtórzymy jeszcze za tydzień. o tak, święta, to piękny czas.
spytałam kiedyś losowo wybranego brytyjczyka, czy kojarzy co takiego świętujemy 24-26 grudnia. wahał się chwilę, po czym udzielił mi wymijającej odpowiedzi. nie no, jasne, nie trzeba pamiętać o narodzinach małego jezuska, skoro deklarujemy ateizm, no ale wtedy brak konsekwencji w samym świętowaniu.
w tym roku niestety nie uda mi się przemycić polskiego pierwiastka świętowania, bo zupełnie nie mam z kim.
dzieci są jeszcze za małe, żeby cokolwiek zrozumieć, pewnie dopiero za rok.
smuci mnie to i mam ochotę odwołać całe te święta.
ale nie odwołuję.
kupuję za to koleją zabawkę na amazon.co.uk.
Friday, 7 December 2012
anonimowość
ktoś tu do mnie zagląda nieśmiało, nie ma tłumów, ale odpowiada mi to.
nie dałam adresu tego bloga nikomu, ciekawe, czy blog może stać się popularny (mówię o relatywnej popularności) bez autoreklamy, skutecznego pr-u.
co prawda istnieją linki pomiędzy moim kontem google, a tym blogiem, zobaczymy, czy ktoś po nitce tu do mnie dotrze.
Sztuka podobno bez odbioru nie istnieje.
a jak jest z blogami, z założenia publicznymi?
nie dałam adresu tego bloga nikomu, ciekawe, czy blog może stać się popularny (mówię o relatywnej popularności) bez autoreklamy, skutecznego pr-u.
co prawda istnieją linki pomiędzy moim kontem google, a tym blogiem, zobaczymy, czy ktoś po nitce tu do mnie dotrze.
Sztuka podobno bez odbioru nie istnieje.
a jak jest z blogami, z założenia publicznymi?
Thursday, 6 December 2012
Mikołaju
daj nam zdrowie dla całej rodziny, o resztę zadbamy sami.
dzieci chyba wyczuły, że zbliżam się do krawędzi i od paru dni zgodnie współpracują.
Mały w takt suszarki do prania zasypia i daje matce posurfować po sieci, Duża (większa) jakby odrobinę bardziej spolegliwa. może jednak nie zwariuję
dzieci chyba wyczuły, że zbliżam się do krawędzi i od paru dni zgodnie współpracują.
Mały w takt suszarki do prania zasypia i daje matce posurfować po sieci, Duża (większa) jakby odrobinę bardziej spolegliwa. może jednak nie zwariuję
Wednesday, 28 November 2012
awaria systemu zasilania
chcę napisać, że jest mi bardzo bardzo ciężko, bo być może kiedy to już minie-a ponoć minie, bo wszystko mija-będę chciała pamiętać.
więc jest mi bardzo, bardzo ciężko.
bycie mamą wysysa ze mnie soki i treści i jest mnie mało, coraz mniej.
więc jest mi bardzo, bardzo ciężko.
bycie mamą wysysa ze mnie soki i treści i jest mnie mało, coraz mniej.
Thursday, 22 November 2012
6.00 rano, jak co dzień
budzi się dom. z kątów wypełzają dzieci w różnym więku i ich ojciec, żeby się do mnie przykleić, omotać, zakrzyczeć prośbami o siku, o picie, o śniadanie.
otwieram jedno niewyspane oko, do piersi przystawiam głodnego ssaka, taka ze mnie matka wieloramienna.
poję, karmię, rozczesuję niepokorne loki, wsypuje drobne ciałka w ubrania, koniecznie w kolorze ulubionym.
nastawiam czajnik, wkładam chleb do tostera, smażę jajecznicę.
otwieram drugie oko, choć do końca dnia właściwie się nie budzę.
otwieram jedno niewyspane oko, do piersi przystawiam głodnego ssaka, taka ze mnie matka wieloramienna.
poję, karmię, rozczesuję niepokorne loki, wsypuje drobne ciałka w ubrania, koniecznie w kolorze ulubionym.
nastawiam czajnik, wkładam chleb do tostera, smażę jajecznicę.
otwieram drugie oko, choć do końca dnia właściwie się nie budzę.
Wednesday, 21 November 2012
sezonowy spadek serotoniny
ciekawe, czy jest taka jednostka chorobowa. wiem, że jest jesienna depresja, jako stan duszy i ciała, chyba powoli zaczyna mnie dotyczyć.
trzeba mi słońca.
listopadowe wyprawy egzotyczne powinny być przepisywane przez lekarzy pierwszego kontaktu i realizowane za symboliczną opłatą. ale nie są. a najgorsze jest to, że czekolada nie przyjdzie mi w sukurs, bo znajduje się obecnie na mojej liście zakazanej.
ech, żeby tak zapaść w sen zimowy i obudzić się piękną, słoneczną wiosną.
trzeba mi słońca.
listopadowe wyprawy egzotyczne powinny być przepisywane przez lekarzy pierwszego kontaktu i realizowane za symboliczną opłatą. ale nie są. a najgorsze jest to, że czekolada nie przyjdzie mi w sukurs, bo znajduje się obecnie na mojej liście zakazanej.
ech, żeby tak zapaść w sen zimowy i obudzić się piękną, słoneczną wiosną.
Tuesday, 20 November 2012
właściwie
to równie dobre kryterium doboru partnera, jak każde inne.
a ja się lokalnie socjalizuję. nie jest to do końca zgodne z moją naturą antyspołeczną, ale teraz mam dzieci i socjalizuję się poniekąd dla nich. a one to lubią. więc zniosę te dwie, trzy godziny bezsensownej paplaniny matek przyprowadzających do świetlicy swoje dzieci. ostatecznie nawet śmiejąc się z siebie w duchu, włączam się w tę rozmowę o drożyźnie, kupowaniu ubrań i pogodzie. koniecznie o pogodzie.
a pogoda jest typowa. leje, wieje, czasem z rana zmrozi. co tu dużo gadać.
Saturday, 17 November 2012
maleję
od jakiegoś czasu jestem na diecie. zdaje się, nawet mnie samej, że ciągle jestem na jakiejś diecie,
ale tym razem...
w ciągu 3 tygodni schudłam już ponad 4 kg, więc coś drgnęło, ale sporo jeszcze przede mną.
dojmujące jest uczucie przygnębienia, kiedy z fajnych kiecek nic na ciebie w sklepie nie pasuje.
nieczęsto się nań wystawiam, bo zakupów tekstylnych nie lubię, ale jak już-towarzyszy mi niemal zawsze.
no więc postanowiłam to zmienić.
wiem, że się da, bo już coś tam kiedyś na tym polu osiągnęłam, ale potem postanowiliśmy się jeszcze trochę porozmnażać i efekty wypełniły się ciałem.
ciałem, którego obecnie nie poznaję i nie lubię.
ciałem, z którym jest mi źle.
ciałem, które nie wzbudza już takiego błysku w oku Mężczyzny, jak kiedyś.
rozmyślam, nad jakimś pozytywnym akcentem na koniec tego posta,
ale jedyny, jaki przychodzi mi do głowy to ten, o chińczyku, którego mamy dziś zamówić na kolację...
zdjęcie ze strony china-tour.cn
ale tym razem...
w ciągu 3 tygodni schudłam już ponad 4 kg, więc coś drgnęło, ale sporo jeszcze przede mną.
dojmujące jest uczucie przygnębienia, kiedy z fajnych kiecek nic na ciebie w sklepie nie pasuje.
nieczęsto się nań wystawiam, bo zakupów tekstylnych nie lubię, ale jak już-towarzyszy mi niemal zawsze.
no więc postanowiłam to zmienić.
wiem, że się da, bo już coś tam kiedyś na tym polu osiągnęłam, ale potem postanowiliśmy się jeszcze trochę porozmnażać i efekty wypełniły się ciałem.
ciałem, którego obecnie nie poznaję i nie lubię.
ciałem, z którym jest mi źle.
ciałem, które nie wzbudza już takiego błysku w oku Mężczyzny, jak kiedyś.
rozmyślam, nad jakimś pozytywnym akcentem na koniec tego posta,
ale jedyny, jaki przychodzi mi do głowy to ten, o chińczyku, którego mamy dziś zamówić na kolację...
zdjęcie ze strony china-tour.cn
Thursday, 15 November 2012
ślady
czasem myślę, że nie zostawiam po sobie żadnego śladu.
jestem wypadkową codzienności i świątecznych obiadów u rodziny.
matką dzieciom.
żoną-bardzo ostatnio rzadko.
wspólnikiem w firmie zwanej: dom.
i jest mi z tym tak sobie.
ale bywają dni, takie jak dziś, że mogę usiąść sama ze sobą w niewyobrażalnej w moim domu ciszy i wtedy czuję-
jeszcze tyle może się wydarzyć.
jestem wypadkową codzienności i świątecznych obiadów u rodziny.
matką dzieciom.
żoną-bardzo ostatnio rzadko.
wspólnikiem w firmie zwanej: dom.
i jest mi z tym tak sobie.
ale bywają dni, takie jak dziś, że mogę usiąść sama ze sobą w niewyobrażalnej w moim domu ciszy i wtedy czuję-
jeszcze tyle może się wydarzyć.
Wednesday, 14 November 2012
mam blog, więc istnieję
nie znajduję żadnej myśli przewodniej dla tego bloga, poza tym, że czasem chce mi się pisać.
może ta chęć wypisze się, jak poprzednio, a może pozostanie we mnie dłużej.
zobaczymy, prawda?
może ta chęć wypisze się, jak poprzednio, a może pozostanie we mnie dłużej.
zobaczymy, prawda?
Subscribe to:
Posts (Atom)






