Tuesday, 22 January 2013

wojny i rozpacz

oj dopadło nas choróbsko gorsze niż tytułowe wojny i rozpacz i to dopadło kolektywnie, hej. kiedyś to się zwało sraczką z wymiotami, dziś-ponieważ nawet śmierć musi być ładna i higieniczna-chorowaliśmy na grypę żołądkową. o tak, w pewnym momencie prosiłam o śmierć:/ na szczęście wszystko kiedyś mija, nawet najgorsza gówniana historia, więc i my będziemy żyć. opiekowanie się biednym siedmiomiesięcznym, wymiotującym maleństwem i niecierpliwą trzylatką, tudzież mężem samemu mając "przypadłość"-nie życzę nikomu.

No comments:

Post a Comment