nie jest to może strach paraliżujący, ale zdałam sobie sprawę, że jest ze mną niemal cały czas.
boję się o rzeczy konkretne, jak ta dziś-kiedy musiałam iść do fryzjera i zostawić dzieci z N.
martwiłam się tym od dwóch tygodni, wczoraj już całkiem konkretnie.
jakoś dali radę. Mały wytrzymał parę godzin i grzecznie czekał aż mleko przyjdzie, Duża nawet aż tak nie rozrabiała, ale w sumie to najbardziej martwiłam się o N. zdał egzamin, choć sam siebie ocenił na 6 w 10-cio stopniowej skali.
boję się o sprawy, na które-nawet jeśli już się wydarzą-nie będę miała żadnego wpływu. jak śmierć, choroby, wojny i rozpacz.
i bardzo nie lubię, że się boję.
bardzo mnie to ogranicza.
od czasu, gdy mam rodzinę, boję się jeszcze bardziej.
zdjęcie ze strony deenemedia.blogspot.co.uk

No comments:
Post a Comment