nie jest chyba dla nikogo tajemnicą, że duchowy wymiar świąt bożego narodzenia, to w uk oksymoron na miarę ciemniejącego blasku, krzepniejącego ognia. każdych świąt zresztą, ale bn celebrowane jest tutaj ze specjalną estymą.
o co więc chodzi w tych świętach?
o oddanie czci i hołdu bożkowi handlu przede wszystkim. nie wydałeś zawrotnej sumy na prezenty gwiazdkowe? to z jakiej planety ty jesteś?
chodzi również o to, żeby w wigilię bożego narodzenia porządnie się alkoholowo sponiewierać, aby móc potem o tym długo i barwnie opowiadać.
spędzić czas z rodziną na otwieraniu prezentów i uzupełnianiu poziomu alkoholu we krwi, ale tak, żeby w drugi dzień świąt dać radę wziąć udział w szaleństwie wyprzedaży.
całość powtórzymy jeszcze za tydzień. o tak, święta, to piękny czas.
spytałam kiedyś losowo wybranego brytyjczyka, czy kojarzy co takiego świętujemy 24-26 grudnia. wahał się chwilę, po czym udzielił mi wymijającej odpowiedzi. nie no, jasne, nie trzeba pamiętać o narodzinach małego jezuska, skoro deklarujemy ateizm, no ale wtedy brak konsekwencji w samym świętowaniu.
w tym roku niestety nie uda mi się przemycić polskiego pierwiastka świętowania, bo zupełnie nie mam z kim.
dzieci są jeszcze za małe, żeby cokolwiek zrozumieć, pewnie dopiero za rok.
smuci mnie to i mam ochotę odwołać całe te święta.
ale nie odwołuję.
kupuję za to koleją zabawkę na amazon.co.uk.
otóż to!!!
ReplyDeletepozdrowienia sle z Manchesteru i dodaje do obserwowanych!!!
Proszę, proszę-pierwszy komentarz:-)
ReplyDeleteDzięki.
a gdzie w UK jestescie?
ReplyDeleteW Walii
ReplyDelete